INFO: Ładowanie...

  • www.antoni.lublin.pl - nowa strona internetowa parafii

„Pielgrzymka – to jest moje życie”
wywiad z przewodnikiem XXXII Lubelskiej Pieszej Pielgrzymki
na Jasną Górę - ks. Mirosławem Ładniakiem


Wywiad został przeprowadzony 22 lipca 2010 roku
przez Mateusza Wójcika

M.W.: Hasłem tegorocznej pielgrzymki są słowa: „Pójdź za mną”. Skąd pomysł na taką myśl przewodnią wędrowania na Jasną Górę?

ks. M.Ł.: Hasło tegorocznej pielgrzymki jest kontynuacją tego co działo się na naszym pielgrzymkowym szlaku w ubiegłym roku, kiedy zgłębialiśmy życiorys św. Pawła, a hasłem naszych myśli przewodnich było: „Wystarczy ci mojej łaski”. To był takim moment, w którym św. Paweł, kiedy miał pretensje do siebie, policzkował go grzech, najprawdopodobniej w ogóle ten grzech został z nim do końca życia, buntował się, mówił: „Panie, zabierz mi ten grzech”. On jest w końcu apostołem narodów i wielkim człowiekiem, który ma głosić wielkie sprawy. Usłyszał wtedy: „Pawle, wystarczy ci mojej łaski i moc w słabości się udoskonala”. Było to takim niesamowitym dla mnie i wielu ludzi odkryciem nadziei, że pomimo mojego grzechu, słabości, upadków, różnych doświadczeń, które gdzieś dotykają nas, bo wiadomo, że jesteśmy grzeszni, Pan Bóg dalej nas chce i potrzebuje. Czyli ja, moim własnym grzechem nie mogę usprawiedliwić mojego odejścia. Skoro tak, to w tym roku, miałem bardzo duże pragnienie, żeby pójść życiorysem św. Piotra Apostoła. Bóg nas zaprasza, pomimo tego jacy jesteśmy, do tego by dalej głosić Słowo Boże, głosić Jego w życiu, w którym ja się poruszam i jestem, tam gdzie jestem posłany jako uczeń, jako człowiek, który pracuje, który jest mężem, żoną, do tego by być tym świadkiem - mówiąc najprościej, zaprasza nas dalej byśmy poszli w głąb relacji: ja – Jezus. I to jest właśnie to, kiedy Piotr usłyszał po swoim zaparciu się Jezusa, a później trzykrotnym wyznaniu miłości: Piotrze czy kochasz mnie?" Tak Panie, Ty wiesz, że Cię kocham." Właśnie te słowa „Pójdź za mną” to jest to odkrycie tych relacji, że tam w tych głębinach naszego sumienia jest i czeka na mnie.

M.W.: 3 sierpnia tego roku z przed archikatedry wyrusza już XXXII Lubelska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę. W ilu z nich ksiądz uczestniczył?

ks. M.Ł.: Słuchaj nie masz tylu lat (śmiech). Tyle lat ile ja pielgrzymuje, to nie ma ciebie na świecie. W tym roku będę już 28 raz na pieszej pielgrzymce. Pielgrzymowanie rozpocząłem, nie tak wcześnie młodo, bo  w wieku 15 lat no i tak od tamtej pory mi zostało, że na szczęście nie mogę z tego dobrego nałogu się wyzwolić. Mało tego – boję się dnia, nie wiem jak to będzie, - gdy przyjdzie taki czas kiedy nagle ks. arcybiskup skieruje mnie na  jakieś inne działania na niwie pańskiej i nie będę mógł pójść na pielgrzymkę. Wiem, że to nastąpi ale nie chciałbym, żeby to było teraz.

M.W.: Co sprawiło, że postanowił ksiądz po raz pierwszy wybrać się na pielgrzymkę?

ks. M.Ł.: Jak człowiek jest młody, to wiadomo, że ma różnego rodzaju marzenia, plany i lubi wyzwania. To jest zrozumiałe, z resztą chyba zostało mi to do dzisiaj. Przez Opole Lubelskie, gdzie mieszkam, przechodziła Lubelska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę i z takim niesamowitym, wielki podziwem patrzyłem na tych wszystkich ludzi i bardzo pragnąłem pójść. Oczywiście moja mama powiedziała, że nie bo jestem za młody. Moi koledzy poszli już w wieku  8 klasy, a ja biedny musiałem czekać, więc to napięcie bardzo rosło. Później kiedy już wiedziałem, że na pewno idę na pielgrzymkę w 8 klasie wyskoczyła mi nagła operacja na wyrostek, no i znowu klapa, nie mogę iść. Taki epizod, który był na samym początku, mojej przygody z pielgrzymką: w domu zawsze przyjmowaliśmy pielgrzymów, wychodziło się przed kościół w Opolu, pielgrzymi przychodzili, łapało się ich. Nie było tak jak teraz, że są kwatermistrzowie, którzy chodzą po domach, później dają karteczki pielgrzymom, i oni wiedza gdzie mają pójść. Tego nie było. Pamiętam, że dwóch studentów przyszło spać do mnie do domu, byłem gdzieś w piątej albo szóstej klasie. W każdym razie oni poszli na apel do kościoła a ja powiedziałem, że będę na nich czekał, ponieważ chce tutaj jeszcze z nimi chwile porozmawiać. Mieli dwa łóżka przygotowane na górze w pokoju. Czekając na nich po prostu usnąłem - dokładnie w poprzek tych dwóch łóżek. Podobno ci studenci jak przyszli zobaczyli mnie leżącego w poprzek. Mama przerażona mówi: ja go zabieram". Oni mówią; "nie, nie, nie" i tak się stało, że oni spali na ziemi a ja spałem na ich łóżku ,jako wtedy jeszcze niedoszły pielgrzym. To było takie niesamowite pragnienie w sercu.  Kiedy już pierwszy raz poszedłem na pielgrzymkę, wiedziałem, że to jest moje życie, tak mi to zostało do dzisiaj -  bardzo dla mnie ważne.

M.W.: Zanim został ksiądz Przewodnikiem pielgrzymki, był ksiądz szefem Służb Porządkowych. Czy we wcześniejszych latach pełnił ksiądz jakieś inne pielgrzymkowe funkcje? Jeśli tak, to jakie?

ks. M.Ł.: Historia jest taka. Przede wszystkim: niektórzy jak na mnie patrzą, to myślą , że ja całe życie byłem np. tylko za coś odpowiedzialny na pielgrzymce. Nie, nie proszę państwa. Najpierw chodziłem normalnie jak zwykły pielgrzym. To mi sprawiało niesamowita radość. Przez całą szkołę średnią, później przez kilka lat w seminarium chodziłem w grupie kiedy pomagałem księżom - a więc, prowadziłem różaniec, konferencje. Ks. Bogdan Staszak, - obecny ojciec duchowny -  rozdzielał nam zadania. Każdy kleryk na jeden dzień miał przygotować sobie konferencje o jakimś świętym. To były niesamowite chwile. Grupa 11, to w niej zaczynałem swoją historię, był jedną z największych i najbardziej prężnych grup pielgrzymkowych. Później zostałem głównym kwatermistrzem. To było takie fajne doświadczenie.  Z ks. Krzysiem Czajką, jeździliśmy fiatem mirrafiori. Przyjechał chłopak, który dzień przed pielgrzymką powiedział: ja chcę iść na pielgrzymkę". Młody, sympatyczny, pamiętam wtedy, że ks. Dziduch jako dyrektor pielgrzymki przydzielił nam właśnie tego kierowcę z samochodem do kwatermistrzostwa. Chłopak pojechał   za darmo, ale samochód wyremontował w czasie pielgrzymki za nasze pieniądze, bo wszystko co było tylko możliwe psuło się, ale przygoda była fajna. Po 2 latach bycia głównym kwatermistrzem ks. Krzysztof Mikołajczuk, który był szefem służb porządkowych, mówi do mnie: słuchaj Miły", muszę nagle wyjeżdżać, więc jesteś jedynym – byłem wtedy diakonem, który może poprowadzić służby porządkowe". To jest kwestia przygotowania logistycznego, całej trasy, zaplecza, ludzi. Poprowadzenie pielgrzymki to naprawdę nie jest takie łatwe. Ja nigdy nie byłem głównym porządkowym. W grupie jak najbardziej byłem porządkowym. To na mnie spadło przygotowanie całej pielgrzymki i wtedy pamiętam, że to był taki niesamowity rok, bowiem do prowadzenia pielgrzymki wziąłem samych moich kolegów diakonów. Dzisiaj tylko tak z rozrzewnieniem wspominam tamte momenty, kiedy byłem szefem tych służb, przez długie, długie lata. W tym roku piąty raz będę przewodnikiem pieszej pielgrzymki Lublin – Jasna Góra. Popularnie nazywa się to dyrektor, ale to nie ma nic wspólnego z dyrektorem. Ja specjalnie prosiłem arcybiskupa, żeby dał nazwę przewodnik pielgrzymki, co nie zmienia faktu, że nie udało mi się jej wprowadzić – dalej każdy na mnie woła dyrektor. Co jest oczywiście błędne.  

M.W.: Czy pamięta ksiądz jakieś ciekawe zdarzenia z trasy pielgrzymki?

ks. M.Ł.: Często powtarzam tę anegdotę, bo jakoś mocno utkwiła mi w głowie. Nawet czasem w kazaniach wracam do niej przy różnych moich przemyśleniach. Jak jeszcze, normalnie chodziłem w grupie pamiętam, że miałem kilka dni dyżuru bycia kwatermistrzem grupowym. To w tedy z klerykiem obecnym już ks. Darkiem Kobiałką, chodziliśmy tacy zmęczeni,  zmarnowani,  pukamy od domu do domu -  seria pięknych mieszkań - myślę: o tu dopiero będziemy mieli wspaniale. Oczywiście nikt nam nie otworzył  i nikt nas nie przyjął. Na zakończenie tej serii pięknych domów była taka mała chałupka, ledwo trzymająca się i dwoje dziadków siedzących przy tej chałupce. To rzeczywiście byli wybawcy. Mówię:  No widzi pani tyle domów a nikt nas nie przyjął" . A kobieta od razu zaproponowała, że ile może tyle pielgrzymów przyjmie i powiedziała mi: a bo widzi ksiądz (byliśmy już w sutannach)  oni  zapomnieli,  że my tutaj wszyscy jesteśmy w dzierżawie." Ja taki zmęczony, odrazu wypaliłem: tak, a kiedy was wysiedlają?" Będąc pewnym, że chodzi o dzierżawę na tych terenach ziemi. A ona mówi: proszę księdza: my jesteśmy w dzierżawie u Pana Boga." To tak naprawdę bardzo mocno, utkwiło mi w pamięci. Przypomina nam to, że my tu na ziemi jesteśmy tylko w dzierżawie u Pana Boga.

M.W.: Pielgrzymka jest to duże wyzwanie organizacyjne – kiedy zaczynają się przygotowania i jak wyglądają?

ks. M.Ł.: W momencie kiedy kończymy pielgrzymkę, już myślę o następnej. Kiedy dochodzimy na Jasną Górę, jest to dla mnie uczucie niesamowite, bo zawsze patrzę  na to, jak na cud Pana Boga, że tak nam błogosławi i już myślę  o kolejnej. Zazwyczaj we wrześniu lub w październiku wyjeżdżam  do Starej Wsi na rekolekcje ignacjańskie. Tam mam swoją celę i jadę po to, żeby modlić się, myśleć i szukać hasła całej koncepcji na kolejny rok. To jest tak, że od razu wybieram całość  myśli duszpasterskiej na cały rok, na wszystkie moje działania, a więc na Koncert Chwały, pielgrzymkę, później na Festiwal Piosenki Pielgrzymkowej. To jest moje hasło całoroczne, które w różnych wymiarach realizuję. Naprawdę to nie jest tak, że to człowiek wymyśla. Gdybym, ja sobie to przypisywał,  to był bym  bardzo nie skromy. Powiem w jaki sposób powstają te hasła. Na prawdę to jest dla mnie niesamowite doświadczenie.  Przykład z tamtego roku: przebudziłem się, napisałem hasło, scenariusz na cały koncert chwały i rano się budzę, patrzę - no nie możliwe - wszystko mam. To naprawdę podyktował Pan Bóg. Później szukam bardzo intensywnie zaplecza technicznego, samochodów.  To  nie jest takie łatwe, tym bardziej, że to też muszą być ludzie, którzy nie traktują pielgrzymki komercyjnie, tylko też chcą się pomodlić, a więc organizowana jest, ta cała logistyka łączność, drukowanie  wszystkich materiałów, związanych z pielgrzymką no i co jest takim bardzo istotnym elementem szukanie kaznodziei. Od momentu kiedy zostałem przewodnikiem pielgrzymki, wprowadziliśmy taki element jak konferencje, które są nagrywane przez autorów. Chcę, żeby to było przeżycie duchowe i staram się naprawdę szukać ludzi,  którzy w Polsce mają renomę, że faktycznie swoim życiem kierują do Chrystusa. W tym roku poprosiłem o. Jana Górę o wygłoszenie rekolekcji. Z  niesamowitą obawą podchodziłem , czy On w ogóle się zgodzi, a On mówi:  słuchaj, super,  zostanie jako pakiet rekolekcyjny i na Lednicę, i ty będziesz miał na pielgrzymce."  Ja mówię:  Ojcze ja jestem w takim razie bardzo zadowolony" – w tym roku będzie niesamowite doświadczenie –Lednicka atmosfera na pątniczym szlaku. Dla tych wszystkich, którzy nie mogą z nami pójść a są z nami, jak zawsze mamy pakiet duchowy każdego dnia, czyli: trasa, poranne rozmyślania, konferencja plus relacja zdjęciowa, ale w tym roku jeszcze włączamy się z taką nową telewizją ITVL -  relację wideo. Wszystko to będziecie mogli znaleźć na naszej stronie internetowej,  tym bardziej, że jest nowa szata graficzna. Tutaj wielki ukłon do firmy mikroBIT - to jest kolejna niesamowita historia. W ubiegłym roku, bardzo mocno chcieliśmy pójść w stronę transmisji on-line.  Podpisałem umowy z bardzo dobrymi serwerami,  ale zobaczyłem, że wciągu dwóch tygodni jest siedemdziesiąt tysięcy wejść minimum. Po jednym dniu wysączyliśmy  serwery. Oni nas włączyli, dopiero gdzieś  koło połowy września. Wiedziałem, że była totalna klapa. Pamiętam, ostania msza święta w Przyrowie. Mówię: słuchajcie: są zwycięstwa i porażki, okazuje się,  że porażką jest nowy układ ze stroną internetową. " Dwa etapy później podchodzi do mnie brat pielgrzymkowy i mówi: podobno ma ksiądz problemy z Internetem." Ja mówię: no tak". "No to może bym pomógł?"  Ja mówię: bardzo chętnie". "No bo wie ksiądz ja pracuje w firmie mikroBIT." Ja mówię:  no wie pana - ok, ale pielgrzymka jest bardzo wymagająca i tylko przez dwa tygodnie, to wątpię,  żeby taka duża  firma chciała się  ze mną w ogóle zadawać" . On mówi; no jakoś może byśmy porozmawiali.  Ja mówię: no ale czy Pana prezes się zgodzi,  bo to jest naprawdę bardzo wymagające". On tak na mnie spojrzał i mówi: no wie ksiądz ale to ja jestem prezesem tej firmy". Tak od tamtej pory z Danielem Miłaczewskim rozpoczęła się wspaniała współpraca , która trwa do dzisiaj i ta strona jest właśnie wynikiem tej naszej współpracy.

M.W.: Do kiedy trwają zapisy - może ktoś po przeczytaniu tego wywiadu zechciałby dołączyć do grona pielgrzymów?

ks. M.Ł.: Mało tego – liczę, że w grupie 7, będzie ich naprawdę  dużo, - bo ty reprezentujesz tę grupę. Zapisy trwają do wyjścia pielgrzymki przy archikatedrze lubelskiej. Oczywiście, tutaj przypominam, że nawet jeśli ktoś się zdecyduje w trakcie trwania pielgrzymki może dołączyć każdego dnia i zapisać się w sekretariacie i spokojnie z nami pielgrzymować.

M.W.: Pielgrzymka trwa prawie dwa tygodnie. W tym czasie można zawrzeć wiele przyjaźni. Czy zna ksiądz przypadki, aby dwoje ludzi, którzy się poznali na pielgrzymim szlaku, stanęli później na ślubnym kobiercu? Czy utrzymuje ksiądz kontakty z pielgrzymami?

ks. M.Ł.: Znam pary, które zapoznały się na pielgrzymce i późnij brały ślub. Ja poszedłbym jeszcze dalej. Zachęcam do tego, żeby każda dziewczyna, która myśli o tym, żeby wyjść za mąż, by wzięła swojego chłopaka na pielgrzymkę. To jest naprawdę najlepszy test. Wychodzi kto kim jest: czy to jest laluś, czy to jest bardzo poważny gość, czy potrafi sobie radzić, czy jest opiekuńczy, czy dba tylko i myśli o sobie. Przykład: w ubiegłym roku kolega opowiadał, że jego córka poszła z chłopakiem na pielgrzymkę. Po dwóch dniach powiedziała mu: kochanie, możesz wracać do domu". Po porostu facet nie nadawał się do życia. Dlatego dziewczyny i odwrotnie panowie również, zachęcam, żeby wziąć swoje drugie połowy na pielgrzymkę a zobaczycie, że dopiero wtedy wyjdzie kto kim jest. Czy utrzymuję kontakty z pielgrzymami? No tak! Po tylu latach pielgrzymki, większość ludzi kojarzy mnie: a to ksiądz od pielgrzymki" i od razu jest temat sympatyczny miły, że można porozmawiać o tym co się działo, kto gdzie był, więc wiele moich przyjaciół to ludzie, którzy właśnie ocierają się o pielgrzymkę, tak, że trudno powiedzieć o tym, czy utrzymuje z nimi kontakt bo pielgrzymka to naprawdę moje życie.

M.W.: Jak może ksiądz zachęcić naszych parafian, aby dołączyli do grona pielgrzymów, zmierzających do Jasnogórskiego Tronu Matki Bożej?

ks. M.Ł.: Każdy ma jakieś swoje intencje, przemyślenia, pragnienia czy też kwestie do przebłagania Pana Boga, które gdzieś się pojawiają w życiu. Każda droga jest dobra, ale pamiętajcie o tym, że pielgrzymka też jest świetnym miejscem na to, żeby Panu Bogu powiedzieć: dziękuję, przepraszam, i powiedzieć  bardzo proszę. To jest to miejsce, w którym człowiek ma możliwość spotkania się bardzo delikatnego, takiego wewnętrznego wręcz intymnego z Panem Bogiem. Zapraszam do tego by przełamać ten ból, przełamać ten opór czy podołam bo tak jak w tamtym roku było „Wystarczy Ci mojej łaski”, tak w tym roku Pan mówi: „Pójdź za mną ” w te głębiny relacji z Chrystusem.

M.W.: Wiele osób bardzo  chciałoby pójść na pielgrzymkę, jednak stan zdrowia lub sytuacja rodzinna nie pozwala na to, dlatego został stworzony fundusz „Idę z Tobą”. Na czym on polega?

ks. M.Ł.: Kiedy tworzyłem fundusz „Idę z Tobą” myślałem przede wszystkim o osobach, które są w trudnej sytuacji finansowej, żeby wesprzeć ich, aby niebyło tak, że blokada finansowa jest powodem do tego, że ktoś nie pójdzie. W momencie kiedy stworzyłem fundusz, z którego może każdy skorzystać to zobaczyłem, że natychmiast ludzie przełamali opory i chętnie przychodzą,  korzystają z niego. Jest on po to, żeby wesprzeć, osoby które mają trudną sytuację finansową, ale z biegiem czasu okazało się, że o wiele bardziej pomaga osobom,  które nie mogą pójść, i mówią wreszcie ktoś o nas pomyślał, chcemy jakąś konkretną, materialną cząstkę nas na pielgrzymce i okazało się, że fundusz jest takim wspaniałym wyjściem do ludzi, którzy dzięki temu pomagają innym brać czynny udział w pielgrzymce. Kiedy śledzą przed internetem lub modlą się w parafiach, okazuje się, że wiedzą, że ktoś tam, dzięki nim idzie i niesie ich intencje. Dla nich też to było bardzo ważne.

M.W.: Czego się życzy pielgrzymom?

ks. M.Ł.: Pielgrzymkowej pogody,  czyli po prostu być otwartym na wszystko.

M.W.: Wobec tego, dziękuję za rozmowę i życzę pielgrzymkowej pogody.

 

Kontakt w sprawie działu: Magdalena Paśnikowska