INFO: Ładowanie...

  • www.antoni.lublin.pl - nowa strona internetowa parafii

 

Misje Święte odbyły się w naszej  parafii św. Antoniego w Lublinie  w dniach 22 – 30 października 2011. Misje Święte  prowadzili Ojcowie Misjonarze Świętej Rodziny z ks. Bogusławem Jaworowskim na czele.

 

GALERIA Z WYDARZENIA

Jezu - Maryjo - Józefie

oświecajcie nas, dopomagajcie nam, ratujcie nas!

 

Jezu, Maryjo, Józefie oświecajcie nas, dopomagajcie nam, ratujcie nas! – to wezwanie i zarazem prośba była najczęściej wyśpiewywana w czasie Misji Świętych, które odbyły się w parafii św. Antoniego Padewskiego w dniach 22-30 października 2011 r. Prowadzili je o. Bogusław Jaworowski oraz o. Grzegorz Chrapla, Misjonarze Świętej Rodziny z Kazimierza Biskupiego.

W sobotę 22 października, przed Mszą Świętą wieczorową Ojciec Bogusław, leżąc krzyżem na posadzce przed ołtarzem w czasie modlitwy do Ducha Świętego, zawierzył Bogu Misje Święte oraz  naszą wspólnotę parafialną. Ojcowie, od momentu uroczystego przekazania przez ks. Proboszcza Stanisława Roga kluczy, stuły i Ewangelii, przez osiem dni byli gospodarzami naszej parafii, prowadząc nas po ścieżkach wiary poprzez głoszenie prawdy objawionej i ukazywanie życia Świętej Rodziny, jako idealnego wzoru do naśladowania. Był to szczególny czas zbliżania się do Boga, intensywnej modlitwy oraz refleksji nad własną relacją wobec Stwórcy, swoich bliskich i samego siebie.

Misjonarze, od rana aż do Apelu Jasnogórskiego, który kończył się często o 22.00, niezmordowanie głosili Słowo Boże, sprzedawali dewocjonalia i książki oraz prowadzili dużo rozmów indywidualnych, gdyż wielu ludzi garnęło się do nich ze swoimi sprawami i prośbami o błogosławieństwo.

Każdy dzień poświęcony był konkretnej tematyce. Poniżej prezentujemy fragmenty nauk głoszonych przez Ojców Misjonarzy.

 

Sobota—22. października 2011

Ojciec Bogusław w homilii mówił: „Moglibyśmy głowami rozwalić ściany tej świątyni, budowanej całe lata, ale nic nie jesteśmy w stanie zrobić, jeśli Duch Święty nie zapali nas i nie da łaski. Dlatego, kiedy zostaliśmy poproszeni o głoszenie Misji Świętych, od razu włączyliśmy Waszą wspólnotę parafialną w głęboką modlitwę. Odprawialiśmy Msze Święte za ludzi, którym mieliśmy głosić Słowo Boże, i to nie jedną czy pięć, ale (…) wiele, wiele więcej. Na każdą Mszę Świętą zapraszaliśmy Waszych aniołów stróżów, Waszych zmarłych, aby Kościół, tryumfujący w niebie i oczyszczający się, wspomagał nas. (…)

Misje Święte, organizowane co 10 lat lub rzadziej, mają na nowo osadzić człowieka na fundamencie wiary. Winny dokonać rewizji wiary, (…) rewizji obrazu Boga, jaki nosimy w sercu. W czasie ich trwania odpowiadamy na fundamentalne pytanie: Czy Bóg, w którego wierzymy, jest Bogiem objawienia. Czy może jest takim cielcem, którego człowiek ulewa sobie w sercu, jak Izraelici pod Górą Synaj? (…) Wtedy to, w co wierzymy, staje się zagrożeniem dla nas samych, dla naszej duszy i wieczności. (…)

Kilka miesięcy przed śmiercią Jana Pawła II pojechaliśmy do Rzymu, by tam przeżyć audiencję z Ojcem Świętym, namiestnikiem św. Piotra. Pamiętam, jak w nocy o 21.30 szliśmy na prywatne spotkanie. (…) Mogliśmy tam uklęknąć i ucałować pierścień, symbol władzy Piotra. Trzymałem wtedy w ręku mój biały różaniec zrobiony z kości bawołu. (…) Kiedy podszedłem, powiedziałem Ojcu Świętemu, że jestem Misjonarzem Świętej Rodziny. Mówiłem, że ten różaniec jest ręką Matki Bożej w walce o rodzinę. Pobłogosław ten różaniec – poprosiłem, – aby Ona mnie prowadziła. (…) Jan Paweł pobłogosławił różaniec i mnie, z ogromnym wysiłkiem uczynił mi na czole znak krzyża. Kiedy chciałem odejść, chwycił mnie za rękę, wziął swój różaniec, włożył w moje dłonie, zacisnął, spojrzał głęboko w oczy i chciał coś powiedzieć… ale nie mógł.

Wtedy nagle usłyszałem natrętną myśl w sercu: Synu, nigdy nie wychodź bez Niego z domu. Zadrżałem, powtarzając na głos te słowa. Papież potwierdził, że to właśnie chciał powiedzieć. Ucałowałem różaniec, odszedłem na bok i (…) wtedy zrozumiałem, że Jan Paweł II, przez 27 lat pontyfikatu, dokładnie naśladował Chrystusa. Robił to samo, co Jezus konający na krzyżu, który nie miał nic, bo wszystko oddał Ojcu. Najcenniejszy Skarb, jaki miał na ziemi – swoją Matkę – dał uczniowi, którego miłował. Jego natomiast złożył w ręce swojej Matki. (…) Czy istnieje na świecie matka, która odmówi czegoś swojemu dziecku?”.

 

Niedziela—23 października

Ojciec Bogusław powiedział m.in.: „Adam i Ewa nie mieli problemu z wiarą w Boga. Wiedzieli, że Bóg jest. (…) Demony też wiedzą, że Bóg istnieje, a jednak (…) odrzucają to, co ON mówi – objawienie Boże. Sama świadomość, że Bóg istnieje, to jeszcze za mało. (…) Dzisiejsi chrześcijanie zaczynają tak wierzyć, jakby Bóg nie przemówił do świata, jakby nie objawił swojej woli, jakby Jego Syn nie umarł na krzyżu, jakby nie założył Kościoła, nie zostawił przykazania miłości. Wracają do czasu sprzed objawienia. Jest to wielkim dramatem chrześcijańskich Kościołów, w których ludzie się pogubili, zerwali przymierze z Bogiem i zaczęli wierzyć po swojemu. (…) Dlatego Misje Święte służą zawsze odnowieniu wiary w człowieku”.

„W człowieku jest duch nieśmiertelny, który ma rozum i wolną wolę. Dlatego rodzice nie tylko przekazują życie. Oni nadają temu życiu najgłębszy sens, zaszczepiając wiarę, czyli ukazując Boga jako Ostateczne Źródło Odniesienia, sens ludzkiej egzystencji. Kiedy ojciec i matka wskazują na Boga jako źródło, wzbudzają w dziecku chęć osiągnięcia życia wiecznego. Jeśli w dziecku, od małego, zasiane jest w sercu Królestwo Boże, czyli pragnienie szczęścia wiecznego, to ani biznes, ani pieniądze, ani szkoła, ani profesura nic nie zniszczą. Gdy natomiast tego zabraknie, to będziemy mieć bogatych ateistów, którzy (…) umiłowali siebie, aż do pogardy Boga. Nic się dla nich nie będzie liczyło, niczego nie uszanują, będą szli po trupach do celu. Nie pomogą tutaj żadne wyszukane studia, profesury. Będziemy mieć wykształconych idiotów i głupków, bo wiedza nie pomoże człowiekowi, jeśli nie ma w nim mądrości. (…) Człowiek wykształcony, ale głupi może zniszczyć świat. Dlatego chrześcijanie wiedzą, że mądrość jest darem Ducha Świętego i że (…) dzięki mądrości można przekształcić wiedzę, talenty i zdolności na dobro służące światu”.

„Chrześcijanie otrzymali zrozumienie świata w objawieniu. Pojęli czym jest godność człowieka. Zrozumieli, że jest ona osadzona na Bogu, że ludzie zostali stworzeni jako mężczyzna i niewiasta, wyposażeni w święty dar przekazywania życia.

Dlatego bronią życia ludzkiego, bo wiedzą, że rozpoczyna się ono pod sercem matki i nigdy nie umrze. (…) Pochylają się nad chorymi, niepełnosprawnymi, bo godność ludzkiego życia nie zależy od fizycznego ciała, ale od tego, że człowiek jest dzieckiem Bożym. My, jako chrześcijanie, otrzymaliśmy objawienie tych prawd. Nasze to jest, święte, i dlatego tego bronimy”.

 

Przed Apelem Jasnogórskim O. Bogusław wygłosił konferencję dla młodzieży. Przestrzegał przed wróżkami, które swoimi niebezpiecznymi usługami mogą złamać życie każdego, a zwłaszcza młodego człowieka. Jako przykład opowiedział historię kobiety, która tuż przed ślubem poszła do wróżki. Konsekwencją tej wizyty było zerwanie zaręczyn, fatalny wybór przyszłego męża, który okazał się być, jak diabeł. Misjonarz zwracał też uwagę na rzucane lekkomyślnie, zwłaszcza przez rodziców, przekleństwa, które mogą ciążyć na rodzinie nawet przez kilka pokoleń.

„Czy Pan Bóg powołał do istnienia zło, skoro stworzył wszystko? Czy szatan został stworzony jako duch zły czy dobry? (…) Chrześcijaństwo tłumaczy to w bardzo prosty sposób: zło nie jest stworzone przez Boga, ale związane jest z decyzją wolnej woli stworzenia. To my stajemy się złymi ludźmi w momencie, kiedy wykorzystujemy swoją wolną wolę przeciwko planowi Bożemu, gdy naruszamy porządek Boży, wchodząc na teren godności i wolności drugiej osoby. (…) Bóg nie stworzył nas niewolnikami, ale dając nam wolną wolę, (…) powołał nas do miłości, a miłość może zaistnieć tylko aktem wolnego serca. (…) W grzechu pierworodnym nie chodzi o jabłko czy gruszkę, ale o to, że Ewa nie uwierzyła Słowu Bożemu, lecz słowu demona. Dopiero to doprowadziło do zerwania owocu z drzewa zakazanego i wywrócenia świata do góry nogami. To, co teraz oglądamy, to zgliszcza, a mimo to piękne”.

„Kara Boża to jest tzw. dopust Boży na człowieka. To nie Bóg chłosta, to ty sam, wychodząc poza margines działania Bożego i prawa przez Niego określonego, ściągasz na siebie konsekwencje swojego czynu. Bóg wydaje cię na pastwę twoich namiętności. (…) Te konsekwencje mogą ciągnąć się przez pokolenia. (…) My nie odpowiadamy za grzechy naszych przodków, ale ich konsekwencje dotykają kolejnych pokoleń. Jeśli rodzice są ludźmi patologicznymi, to ich dziecko nie jest temu winne, ale konsekwencje ich patologii musi dźwigać. (…) Jeśli zabijesz człowieka (…), to jeśli nawet klękniesz u kratek konfesjonału ze szczerą skruchą i Bóg ci przebaczy, to jednak czas nie zostanie cofnięty. (…) Bóg nie wróci życia zabitemu człowiekowi. To są właśnie konsekwencje grzechu”.

 

Każdy misyjny dzień kończył się Apelem Jasnogórskim, prowadzonym przez Ojca Bogusława, powierzającego nas opiece Boga i Świętej Rodzinie. W tym czasie Ociec egzorcyzmował wodę, poświęcał ją i ogień. W przedostatni dzień Misji Świętych poświęcane zostały również olej i sól.

Po modlitwie dziesiątką Różańca Świętego i błogosławieństwie rozchodziliśmy się do domów z zapalonymi świecami. W czasie Misji Świętych była piękna, bezwietrzna pogoda i dzięki temu każdy mógł donieść zapaloną świecę do domu.

 

Poniedziałek - 24 października

Dzień osobistej refleksji

Oprócz Mszy Świętej były także spotkania misyjne dla dzieci i dla kobiet.

W czasie wieczornej Mszy św. o. Grzegorz podkreślił istotę wiary w Boga. Warto zapamiętać te słowa:

„Przestaliśmy pytać Boga o zdanie. Wyrzucamy Go i zabijamy w świecie polityki, a winimy za wojny i terror. Wyrzucamy Go ze szkół, a winimy za demoralizację młodzieży. Wyrzucamy Go z naszych rodzin, coraz więcej jest związków niesakramentalnych, a winimy Go za łzy. Zamykamy Go w kościele i zamiast z sercem przychodzimy do Niego z zegarkiem, a kiedy dzieje się tragedia, pytamy: Dlaczego? (…) Łatwo jest zabić Boga. Łatwo się Go pozbyć. Łatwo zatracić wszelkie normy moralne. Łatwo jest żyć po swojemu. Ale trudno będzie umierać”.

W czasie konferencji dla kobiet o. Bogusław prosił o nieustanną modlitwę w intencji zachowania świętości życia i pielęgnowania wartości tradycyjnej rodziny, w której jest mama i tata, a nie partner A i partner B.

 

Wtorek - 25 października

Dzień żywej wiary

W czasie Mszy św. odnawialiśmy przyrzeczenia chrzcielne i z Sakramentu Bierzmowania.

Przytaczamy fragmenty homilii głoszonych przez Ojców Misjonarzy.

 

„Niektórzy mówią, że krzyż w domu przynosi nieszczęście. Nie wchodzę do domu, w którym nie krzyża, nie święcę dziadostwa. Kto ci powiedział, że krzyż to jest nieszczęście? Jeśli otrzymałeś coś od Boga, to wszystko wpisane jest w tajemnicę krzyża. To Ty Jezu, mocą krzyża, odpuszczasz grzechy, mocą krzyża pokonujesz piekło, mocą krzyża błogosławisz umierające dziecko i matkę, błogosławisz (…) małżeństwo i rodzinę, chrzcisz dzieci (…). To diabeł ci podpowiada, że krzyż wiąże się z nieszczęściem”.

O. Bogusław

„Bóg prosi nas: Nie zabijaj, nie cudzołóż, kochaj i czcij swoją matkę, ojca – będziesz miał miłość. My robimy jednak po swojemu i kiedy przychodzą łzy i cierpienia obwiniamy Boga. A co On miał zrobić? Zamknąć nas w klatce? Odebrać wolność? Stworzyć z nas marionetki? Nie!!! On uczynił nas ludźmi miłości, a człowiek, aby kochać, musi mieć wolną wolę”.

O. Grzegorz

„Dlaczego my, ludzie wiary, tak siebie ranimy? A cóż się zmieniło? Dwa tysiące lat temu na Golgotę przyszli statyści i gapie nie po to, aby wyznać wiarę, ale po to, aby z Niego szydzić i kpić. Dzisiaj znów przychodzą do kościoła statyści i gapie Golgoty, aby odfajkować kolejne święto, sprawdzić listę obecności swoich sąsiadów, popatrzeć, jak kto wygląda, i po wyjściu z kościoła nic nie zmieniają w swoim życiu. Nie przyjmują Słowa Bożego, nie wiedzą jaka była treść Ewangelii. Wychodząc, zaczynają obmawiać innych. Słuchają nie Boga, ale szatana, który podpowiada im, żeby skoncentrowali się na ludzkich grzechach i słabościach. (…) Dwa tysiące lat temu byli na Golgocie żołnierze, stali blisko Chrystusa, dotykali Go nawet. A dziś jakże wielu „żołnierzy” przychodzi do świątyni, dotykają Chrystusa, nawet Go przyjmują, a pod samym ołtarzem rzucają kości o szaty drugiego człowieka. O jego dobre imię, stanowisko, karierę. Wychodzą z kościoła i przyjmując słowo szatana są w stanie nawet zdjąć szaty godności ze swojego ojca czy matki. (…) Są w stanie zdjąć szaty godności ze swoich przyjaciół, aby tylko ich egoizm mógł królować”.

O. Grzegorz

W czasie konferencji wygłoszonej dla mężczyzn Ojciec Bogusław powiedział m.in.:

„W walce z dobrem i miłością nie ma przypadków. Tu wszystko jest przeciwieństwem Boga. (…) Sataniści nie walczą z żadną inną religią, tylko z chrześcijaństwem, zwłaszcza z Kościołem Katolickim. Szatan wie, gdzie jest świętość, sakramenty. On byle czego nie atakuje”.

„Jeśli człowiek cierpiący woła o śmierć, to tak naprawdę manifestuje społeczeństwu, że już dłużej, w takiej sytuacji, nie chce żyć. Wystarczy go tylko otoczyć opieką, okazać mu serce oraz powiedzieć, że jest potrzebny i kochany, to wtedy już nie chce umierać. Jeśli nawet wie, że umiera, to chce umrzeć godnie”.

 

Środa – 26 października

Dzień przebaczenia i pojednania

W tym dniu o godz.11.00 odbyła się Msza Święta z udziałem chorych. Udzielany został Sakrament Chorych. Ci, którzy nie mogli przyjść do kościoła, byli odwiedzani przez Ojców Misjonarzy.

„Najwięcej miłości otrzymujemy od tych, których kochamy. Jednocześnie również najwięcej bólu i cierpienia też przysparzają nam ci, których kochamy. Człowiek jest bowiem bezbronny wobec kogoś, kogo kocha. Tak jak bezbronny jest Chrystus wobec nas. (…) Przed wrogiem możesz się bronić, możesz się ukryć, ale jeśli to będzie przyjaciel, nic nie jesteś w stanie zrobić. Dlatego tak bardzo boli, kiedy zrani nas ktoś, kogo kochamy”.

O. Bogusław

„W czasach Jezusa choroba była rozumiana jako kara za grzechy. (…) Chorzy i cierpiący nie mogli wejść do Świątyni. (…) Dopiero Chrystus - Boży Syn - pokazał, czym jest cierpienie w oczach Boga. Udowodnił, że jest ono konsekwencją grzechu pierworodnego. Weszło ono na świat przez zawiść diabła. (…) Kiedy Jezus umiera na krzyżu, to właśnie przez cierpienie dokonuje największej rzeczy – dzieła odkupienia świata. (…) Cierpienie zostało przez Boga dopuszczone na ziemię, aby objawiły się wielkie Jego dzieła. (…) Ma ono, w Jego oczach, wymiar nieskończony. Jest skarbcem, dzięki któremu Bóg zbawia świat. Po ludzku tego nie zrozumiemy, ale w perspektywie wieczności chrześcijanie otrzymali zrozumienie krzyża, cierpienia i niesprawiedliwości. (…) Chrystus, który przybył, aby być nadzieją dla świata, przyszedł umrzeć właśnie na krzyżu, nie w inny sposób. W ogromie swojej agonii modlił się o miłosierdzie. (…) Stał się barankiem, ceną odkupienia, jaką Bóg zapłacił za grzech człowieka, (…) za jego zatwardziałe serce. Droga Krzyżowa ukazuje cały sens ludzkiej egzystencji w doświadczeniu krzyża”.

O. Bogusław

 

W czasie drugiego spotkania misyjnego dla młodzieży, a także wszystkich zainteresowanych, Ojciec Bogusław mówił:

„Biblia zakazuje szukania kontaktów ze zmarłymi. Nie ma możliwości zmuszenia Pana Boga, by spowodował kontakt ze zmarłym poprzez jego przywołanie. Praktyka dwóch tysięcy lat Kościoła pokazuje, że zawsze w takiej sytuacji pojawia się demon, podszywający się pod zmarłą osobę. (…) Medium może nawet mówić głosem zmarłego, może też jak on pisać. Zawsze jednak jest to demon, który zna historię twojego życia, fakty, o których ty nie masz pojęcia i ich nie pamiętasz. (…) On jest obecny przy grzechu i tragediach. Posiada tę wiedzę i dzięki temu się uwiarygodnia. Naszym błędem jest myślenie, że jesteśmy pępkiem świata – tylko my – nikogo wokół i wszystko, co złe na świecie, to człowiek. Nieprawda! Wokół nas toczy się ogromna walka duchowa. Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży, szukając kogo pożreć (1P 5,8). (…) Brak wiary i niewiedza na ten temat nie uchroni nas. Cała strategia złego polega na tym, że on zwodzi człowieka. Nawet potrafi powiedzieć prawdę, aby się uwiarygodnić, a potem przystępuje do działania”.

O. Bogusław

„Spotykałem się wiele razy z takim pytaniem: W jaki sposób ksiądz, który nie ma żony i dzieci, może mówić na temat miłości i rodziny? Odpowiadałem wtedy pytaniem: Jakim prawem możecie mówić o Panu Bogu, skoro nie studiowaliście teologii i nie jesteście księżmi? I nie chodzi tu o to, aby odbijać piłeczkę. Znam wielu ojców, którzy nie mają moralnego prawa mówić o ojcostwie oraz małżeństwie, bo wprowadzają piekło do swojego domu, zdradzają żony i poniżają wszystkich domowników. Znam wiele matek, które nie mają moralnego prawa mówić o macierzyństwie, bo swoje dzieci zamknęły w Domu Dziecka. Myślę, że gdybym kiedyś pomylił drzwiczki od tabernakulum z drzwiami od samochodu, to też nie miałbym moralnego prawa mówić o Panu Bogu. Nie to, w jakim stanie żyjemy, ale jak kochamy i pragniemy kochać, upoważnia nas, aby mówić o miłości”.

O. Bogusław

Czwartek - 27 października

Dzień rodziny chrześcijańskiej

Dzień spowiedzi.

Przed ołtarzem pojawił się piękny obraz, przedstawiający Świętą Rodzinę. Obok niego, w koszyczku znajdowały się kartki z Aktem Zawierzenia się i próśb do Świętej Rodziny z Nazaretu, które, po odpowiednim uzupełnieniu przez wiernych, wracały z powrotem pod obraz.

W tym dniu większość dorosłych przychodziła ze swoim współmałżonkiem, a nawet całą rodziną.

W czasie Mszy Świętych odnawiane były przyrzeczenia małżeńskie, poświęcane obrazy, przedstawiające Świętą Rodziną i inne dewocjonalia. Każda para, która odnowiła przyrzeczenie, otrzymała pamiątkowy certyfikat w postaci obrazka z ikoną Świętej Rodziny. Ojciec Bogusław prosił, by ten obraz został podpisany przez małżonków i oprawiony, a następnie w widocznym miejscu powieszony lub ustawiony. Służyć ma to temu, by w krytycznym momencie, gdy coś zacznie już złowrogo iskrzyć, można było na niego spojrzeć i przypomnieć sobie o przysiędze. Misjonarz zalecał też, by najlepiej napić się wówczas wody egzorcyzmowanej i przez minutę nie połykać jej, trzymając ją w ustach. Wtedy, z pewnością, opadną pierwsze emocje i łatwiej będzie dialogować oraz dojść do porozumienia.

W tym dniu nasza parafia uroczyście została zawierzonaNajświętszej Rodzinie z Nazaretu

Po Mszy Świętej Ojciec Bogusław udzielał wszystkim obecnym indywidualnego błogosławieństwa.

Na wszystkich Mszach Świętych homilię głosił Ojciec Bogusław, który nawiązał do biblijnych początków rodziny Adama i Ewy. Podkreślił, że Bóg, stwarzając człowieka jako mężczyznę i niewiastę, udzielił im nieprawdopodobnego błogosławieństwa: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną,abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi Rdz 1, 28. Tegodaru nie mają nawet Aniołowie. Kobieta ma być świątynią życia, gdyż Bóg, w jej łonie, złożył poczynające się życie.

Kaznodzieja zwrócił uwagę na hierarchię ważności przykazań, zawartych w Dekalogu. Mówił, że po trzech przykazaniach, odnoszących się do Boga, czwarte dotyczy rodziców, gdyż są oni najważniejszymi dobroczyńcami po Panu Bogu, bo otworzyli się na życie. Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie (Wj 20.12).

Ojciec Bogusław podkreślił rangę błogosławieństwa rodzicielskiego, które otwiera niebo. Natomiast wtedy, gdy jest odrzucane i rodzice nie są szanowani - ściąga przekleństwo. (por. Ezaw i Jakub).

Misjonarz, w pięknych słowach, opisał życie Świętej Rodziny, która od samego początku nie była pozbawiona trudności, ale w duchu posłuszeństwa Bogu i wzajemnej miłości pokonywała je i jest dla nas najlepszym wzorem do naśladowania. Św. Józef, milczący wychowawca i żywiciel Słowa Bożego, daje nam przykład jak należy przyjmować trudne i często niezrozumiałe dla nas sytuacje. Możemy się uciekać do Niego i prosić o pomoc, bo – jak podkreślał Ojciec Bogusław – św. Józef jest naprawdę niezawodny.

 

Piątek - 28 października

Dzień Krzyża i Pamięci o nieobecnych

Po Mszy św. o 9.30 odbyło się w kościele nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Natomiast po wieczornej Mszy św. o 18.00 miała miejsce procesja ekspiacyjna wokół placu kościelnego oraz nabożeństwo wdzięczności Panu Bogu za zmarłych przodków. Ogromne wrażenie zrobiła modlitwa Misjonarzy, którzy stali przy Księdzu Proboszczu leżącym przed ołtarzem z rozkrzyżowanymi rękami. Na jego plecach Ojciec Grzegorz położył swój krzyż Misyjny. Miało to szczególną wymowę. Ojcowie, zwracając się do wiernych w imieniu kapłanów, prosili o przebaczenie wszystkich win. Również lud o nie prosił. To, co jest istotą chrześcijańskiej postawy, co przychodzi szczególnie trudno, dzięki łasce Bożej stało się możliwe i miało bardzo uroczysty charakter.

W tym dniu Słowo Boże głosił o. Grzegorz Chrapla. Oto fragmenty homilii:

„W Kościele Katolickim słyszymy o dogmacie nieomylności papieża. Nie oznacza to, że papież jest Bogiem na ziemi. Są przecież zwoływane sobory, synody biskupów, na których omawiane są problemy Kościoła. Nieomylność papieża dotyczy tylko momentu, kiedy on zasiada na papieskim tronie i stamtąd, czyli ex cathedra, przemawia z urzędu. Ostatnia taka wypowiedź była w 1950 roku, kiedy papież Pius XII ogłaszał dogmat o Wniebowzięciu Niepokalanej Maryi”.

„Które ławki w kościele są przeważnie puste? Te z tyłu? Za filarem? Nie, zawsze pierwsze! Wygląda to tak, jakby człowiek bał się Jezusa Chrystusa. Oby być dalej od Najświętszego Sakramentu – gdzieś z boku, z tyłu, na dworze – schować się i nie widzieć Chrystusa. (…) Uciekamy od Niego, boimy się. W kioskach tysiące gazet – o sporcie, polityce, modzie. A w parafii trudno rozprowadzić 20 gazet, których treść mówi o Panu Bogu. W domu nie ma Biblii, a jeśli już jest, to zakurzona. Ludzie w ogóle nie chcą poznawać Boga. Jak idą do kościoła, to z zegarkiem. (…) Przy kim się męczymy? Przy kimś, kogo nie kochamy. (…) Jeżeli Chrystus cię męczy to zapytaj siebie, czy On jest twoim przyjacielem. (…) Co się z nami stało? W naszych sercach zostało zniszczone pragnienie świętości. (…) Dziś pierścień atlantów jest symbolem szczęścia, a krzyż zabobonem. (…) Ewangelia mówi, że kto spojrzy na krzyż, otrzyma zbawienie. (…) W Warszawie usunięto wszystkie przydrożne krzyże, bo… rozpraszały kierowców. Ale świetlne reklamy i billboardy nie rozpraszają. Natomiast krzyż, który przypomina o Jezusie Chrystusie, wierze, świętości, który wyrywa nas z naszej przestrzeni czasowej, by walczyć o niebo, nas rozprasza. (…) Piekło zaczyna się wtedy, kiedy ludzie, zamiast zbliżyć się do świętości, zaczynają uciekać od Boga i chowają się przed Nim. Piekło zaczyna się wtedy, kiedy ludzie wstydzą się Boga i zabijają Go w sercach swoich dzieci. Kiedy nie mają czasu dla nikogo, kiedy nie mają pragnienia ofiary życia dla drugiego człowieka. (…) W niebie staniemy przed trybunałem Boga i będziemy sądzeni z miłości”.

 

Sobota - 29 października

Dzień poświęcony Matce Najświętszej i św. Józefowi

O godz. 11.00 odbyło nabożeństwo dla dzieci przedszkolnych, na którym było udzielane błogosławieństwo dzieciom oraz matkom spodziewającym się dziecka. Dzieci już wcześniej trzykrotnie spotykały się z Ojcem Bogusławem, toteż nic dziwnego, że zdążyły nauczyć się różnych piosenek: Wołek, osiołek…, Jestem taki mały jak palec.

Misjonarz zdjął z szyi Krzyż Misyjny, by każde dziecko mogło przytulić ukrzyżowanego Chrystusa do serca i ucałować. Wszyscy zostali pobłogosławieni przez o. Bogusława. Błogosławieństwo indywidualne otrzymały też kobiety, spodziewające się dziecka. Wszyscy otrzymali pamiątkowe obrazki.

W tym dniu homilię głosił o. Bogusław Jaworowski, który podkreślając szczególną rolę Maryi w dziele zbawienia powiedział:

„Maryja Niepokalana jest Tą, która wprowadza człowieka w całą tajemnicę Bożego objawienia. Nie ma innego przyjścia Zbawiciela świata do nas, jak przez Jej matczyne serce i łono. (…) Nie ma innego przyjścia. O Bogu Stworzycielu możemy mówić bez Niepokalanej. O odwiecznym Słowie-Logosie możemy mówić bez Niepokalanej. O Duchu Świętym, który unosił się nad wodami stworzonego świata, możemy mówić bez Niepokalanej. Ale kiedy mówimy o Osobie Jezusa Chrystusa, jedynego Zbawiciela świata, możemy to czynić tylko w kontekście Tej, przez którą wchodzi On w historię świata. (…) Chrystus, umierając na krzyżu, chce poruszyć i twoje serce, byś w obliczu śmierci zrozumiał, do Kogo masz się uciekać. (…) Składa cię w sercu Maryi, gdzie diabeł nigdy nie miał dostępu”.

 

Niedziela - 30 października

Dzien kończący Misje Święte

W tym dniu homilię głosił O. Grzegorz Chrapla, który opowiedział przejmującą historię swojego życia i odkrycia powołania. Było to świadectwo o tym, że Pan Bóg troszczy się o każdego człowieka i potrafi z najbardziej zawikłanych dróg przyprowadzić go do siebie.

W homilii Ojciec Grzegorz powiedział m.in.:

„Jezus tylko raz poprosił uczniów o coś dla siebie – o jedną godzinę czuwania w Ogrójcu. I z tej jednej godziny każdy z nas będzie rozliczany. (…) Jakże trudno ją znaleźć w 168 godzinach tygodnia. Najlepiej okroić z przodu, okroić z tyłu. Najlepiej ją przespać, nie myśleć o tym, co czyta kapłan. Po co Słowo Boże? Jeszcze usłyszę, że muszę się zmienić! Wielu z nas zatraciło wiarę w istotę Eucharystii. A przecież to nie tylko hostia. Wszystkie cuda eucharystyczne mówią nam, że jest to Ciało z agonii Chrystusa. (…) Na ołtarzu dokonuje się ofiara Chrystusa. Kto w nią uwierzy, otrzyma zbawienie”.

„Nie obiecuję wam, że po tych Misjach Świętych znikną wasze problemy. Kiedy będziecie chcieli żyć, jak Szymon Piotr, będą się z was śmiać. Gdy będziecie chcieli żyć, jak Cyrenejczyk i będziecie chcieli zrezygnować z dyskoteki, aby posiedzieć ze swoją chorą matką, kiedy będziecie chcieli zrezygnować z piwa w gronie kolegów, żeby posiedzieć ze swoją żoną, kiedy będziecie chcieli zrezygnować z zabaw, uciech, by być ze swoją rodziną, będą się z was śmiać, będą opluwać, bo staniecie się wyrzutem sumienia dla świata. Ale jeśli będziecie szli tą drogą ofiary i wyrzeczenia, dojdziecie do krzyża, a tam spotkacie Zbawiciela”.

Zakończenie Misji Świętych

Po Mszy św. o 18.00, wystawieniem Najświętszego Sakramentu, rozpoczęło się Nabożeństwo Zakończenia. Po modlitwach, które prowadził Ociec Bogusław Jaworowski, Ojciec Grzegorz pobłogosławił Najświętszym Sakramentem ks. Proboszcza i pozostałych kapłanów oraz siostry Betanki. Następnie ks. Proboszcz udzielił błogosławieństwa na cztery strony świata chorym, starszym, rodzinom, młodzieży i dzieciom.

 

Po zakończeniu nabożeństwa przeszliśmy procesyjnie do Krzyża Misyjnego, gdzie zostały odnowione przyrzeczenia Krzyżowi Świętemu i poświęcenie przyniesionych przez nas krzyży.

Na zakończenie Ojciec Bogusław oddał ks. Proboszczowi klucze, stułę i Ewangelię. Serdecznymi słowami podziękował ks. Stanisławowi Rogowi i kapłanom za przyjazną atmosferę na plebanii, za klimat modlitwy i wzajemnego zrozumienia, a wiernym za uczestnictwo w Misjach Świętych. Ks. Proboszcz podziękował natomiast za ogromny trud misyjnego posługiwania oraz poświęcenie.

Po błogosławieństwie Apostolskim nastąpiła adoracja Krzyża Misyjnego.

 

Ojcom Misjonarzom Świętej Rodziny – Ojcu Bogusławowi Jaworowskiemu i Ojcu Grzegorzowi Chrapli serdecznie dziękujemy za wszelkie dobro, którego doświadczyliśmy przez osiem dni Misji Świętych. Przez ten okres nasza parafia przeżywała wielkie święto, w czasie którego mogliśmy zbliżyć się do Boga, dokonać rewizji własnego życia, uczyliśmy się przebaczać sobie nawzajem, pogłębiać nasze pozytywne relacje w rodzinie i wspólnocie. Dziękujemy za życzliwość, okazywane serce wszystkim i każdemu z nas z osobna i oczywiście za cierpliwość. Niech Pan Bóg wynagrodzi ten wielki trud!

 

Ewa i Tomasz Kamińscy "Głos św. Antoniego"